Dzień dobry, prawdopodobnie po raz ostatni tutaj.
Minęło dobre 4 miesiące od poprzedniego posta, wygląda na to, że to już koniec.
Jeśli wrócę do blogowania to NA PEWNO nie w ten sposób i raczej nie będzie to też blog o biżuterii.
Trochę się u mnie pozmieniało i robienie tego nie sprawia mi już po prostu takiej przyjemności... Zbyt duże mam wrażenie straconego czasu. Jeśli się na coś decyduje musi to być naprawdę interesujący projekt, coś, co przyniesie mi satysfakcję ;)
Dziękuję wszystkim za odwiedziny, za komentarze - i te chwalące i jeszcze bardziej za te, które wskazywały błędy i niedociągnięcia.
Dziękuję tym całym 22 osobom, które zdecydowały się mnie zaobserwować - to dopiero sprawia, że masz wrażenie, że to co robisz coś sobą reprezentuje.
Dziwne uczucie, pisać ostatni post. Nie wypada tak zniknąć na zawsze bez pożegnania, a jednak mam nadzieję, że kiedyś wrócę. I że kropka w postaci tego posta wcale nie musi być kończąca.
Trzymajcie się,
Magda
Dziwne, eleganckie, śmieszne. Pomysłowe, dopracowane. Fajne. Inne. Tak bardzo niepowtarzalne ♥
poniedziałek, 5 stycznia 2015
niedziela, 31 sierpnia 2014
Princess ♥
Następna druciana bransoletka, tym razem jako część prezentu na 18 urodziny, prezentu w stylu "Księżniczek z Park Avenue". Był jeszcze diadem, szarfa, kartka z życzeniami i róża, którą pokażę w następnym poście ;)
Coraz lepiej, równiej, wychodzą mi literki. I każde zapięcie się udaje...
I następny post w roku szkolnym.
Magda
czwartek, 28 sierpnia 2014
Pierścionki: skręcane i warkoczyk
Wreszcie, wreszcie, wreszcie! Zawsze chciałam zrobić warkoczyk z drutu. Jeśli kiedyś próbowaliście, wiecie, o czym mówię, to dość trudne. Bardzo trudne. Ale mam metodę ;)
Skręcany czarny już był, srebrny jest nowy. Ale tak uroczo wyglądają razem ♥
I spodobało mi się robienie zdjęć na kartce w kratkę. Tak pasuje do drutu...
Magda
Skręcany czarny już był, srebrny jest nowy. Ale tak uroczo wyglądają razem ♥
I spodobało mi się robienie zdjęć na kartce w kratkę. Tak pasuje do drutu...
Magda
czwartek, 21 sierpnia 2014
Poplątał się drut? To dawaj młotek
A właściwie nie sam się poplątał, a ktoś go poplątał. A właściwie to nie ktoś, tylko mój brat cioteczny, który przychodzi do mnie czasami z zamiarem zrobienia czegoś dla swojej mamy.
Tym razem plan też by nie wypalił, drut przechodził przez fazę ręki, domku, psa... Na końcu został splątany w bezkształtną masę. Tyle, że akurat szliśmy wybijać napis w obrączce, to wzięliśmy naszą masę i stłukliśmy młotkiem. Później trochę dotłukłam zakola małym młoteczkiem, wypolerowałam, dodałam sznurek, kółeczko (patrzcie, skręcane!)...
I naszyjnik gotowy! Sama bym go chętnie przygarnęła ;)
Koniec wakacji :(
Zaraz matura ;(
Magda
Tym razem plan też by nie wypalił, drut przechodził przez fazę ręki, domku, psa... Na końcu został splątany w bezkształtną masę. Tyle, że akurat szliśmy wybijać napis w obrączce, to wzięliśmy naszą masę i stłukliśmy młotkiem. Później trochę dotłukłam zakola małym młoteczkiem, wypolerowałam, dodałam sznurek, kółeczko (patrzcie, skręcane!)...
I naszyjnik gotowy! Sama bym go chętnie przygarnęła ;)
Koniec wakacji :(
Zaraz matura ;(
Magda
środa, 20 sierpnia 2014
Jak odwrócić wzrok rozmówcy od twarzy
Sprawdza się tak w 98% przypadków, kolczyki są zrobione z materiału z koszulki odblaskowej. Siedzisz czy stoisz naprzeciwko kogoś i patrząc mu w oczy widzisz, że nie patrzy na Twoją twarz, tylko na kolczyki. Ciekawe doświadczenie, muszę przyznać :)
Te kolczyki zrobiłam dzisiaj, choć to właściwie powtórka, bo pierwsze były zrobione tak z 1,5 roku temu, ale jeden się gdzieś zapodział (co z takim kolorem jest prawie niemożliwe swoją drogą) i stwierdziłam, że już niech będzie, zrobię obydwa nowe. No i mają własnoręcznie zrobione bigle :3
Miłego dnia!
Magda
Psssst! Działa też na nauczycieli, sprawdziłam!
Te kolczyki zrobiłam dzisiaj, choć to właściwie powtórka, bo pierwsze były zrobione tak z 1,5 roku temu, ale jeden się gdzieś zapodział (co z takim kolorem jest prawie niemożliwe swoją drogą) i stwierdziłam, że już niech będzie, zrobię obydwa nowe. No i mają własnoręcznie zrobione bigle :3
Miłego dnia!
Magda
Psssst! Działa też na nauczycieli, sprawdziłam!
wtorek, 12 sierpnia 2014
Busz w żarówce (po 10 miesiącach!)
No, to jak w tytule. Co się stało z żarówką, a raczej jej zawartością, po 10 miesiącach. Na drugą, tą o miesiąc nowszą nie ma co patrzeć, tamte gatunki nie poradziły sobie w zamknięciu. Tak wyglądały żarówki po 5 miesiącach.
I pewnie jeśli widzieliście poprzednie posty zauważyliście, że tego stojaczka nie było. Nie jest nowy, ale dopiero teraz jakoś udało mi się go ustawić do zdjęcia :)
Uparty mech.
Miłego dnia (no właściwie nocy, ale dzisiaj już tego nie przeczytacie pewnie) :)
Magda
czwartek, 7 sierpnia 2014
Jak przechowuję kolczyki
Hej! Wakacje, a ja na bloga nie zaglądam, co ze mnie za blogerka!
Czas mija mi jakoś za szybko. Nawet się nie zorientowałam, kiedy skończył się lipiec. Trochę pracuję, więcej leniuchuję, a co do robienia czegoś biżuteryjnego... Wstyd przyznać, ale nie robię prawie nic. Ostatnio pierścionki, ale raczej takie drobne i nie mam pojęcia jak im zrobić dobre zdjęcia. Robię też miedzianą bransoletę, ale oj, duuuużo ona jeszcze czasu zajmie.
Dziś pokażę Wam mój sposób na przechowywanie kolczyków typu sztyft. Zrobiłam sama, oczywiście. Ramkę wygrałam na dożynkach w tamtym roku (ale jakby kogoś interesowało, to jest z IKEI). Wujek skombinował mi białą płytę, a tata udostępnił wiertarkę na stojaku. Kupiłam małe wiertło i do roboty! Papier milimetrowy też się przydał, wszystko jest dokładnie wymierzone i wyliczone jakbyście się zastanawiali :)
A pomalowanie ramki na jeden z kolorów pokoju wprowadza taki słodki efekt na parapecie ;)
Macie jakieś swoje sprawdzone i wygodne sposoby przechowywania kolczyków (zwłaszcza takich długich? Bo mój zawodzi :(
Pozdrawiam i dzięki, że jesteście!
Magda
Czas mija mi jakoś za szybko. Nawet się nie zorientowałam, kiedy skończył się lipiec. Trochę pracuję, więcej leniuchuję, a co do robienia czegoś biżuteryjnego... Wstyd przyznać, ale nie robię prawie nic. Ostatnio pierścionki, ale raczej takie drobne i nie mam pojęcia jak im zrobić dobre zdjęcia. Robię też miedzianą bransoletę, ale oj, duuuużo ona jeszcze czasu zajmie.
Dziś pokażę Wam mój sposób na przechowywanie kolczyków typu sztyft. Zrobiłam sama, oczywiście. Ramkę wygrałam na dożynkach w tamtym roku (ale jakby kogoś interesowało, to jest z IKEI). Wujek skombinował mi białą płytę, a tata udostępnił wiertarkę na stojaku. Kupiłam małe wiertło i do roboty! Papier milimetrowy też się przydał, wszystko jest dokładnie wymierzone i wyliczone jakbyście się zastanawiali :)
A pomalowanie ramki na jeden z kolorów pokoju wprowadza taki słodki efekt na parapecie ;)
Macie jakieś swoje sprawdzone i wygodne sposoby przechowywania kolczyków (zwłaszcza takich długich? Bo mój zawodzi :(
Pozdrawiam i dzięki, że jesteście!
Magda
niedziela, 27 lipca 2014
Marble ball
Och, te kuleczki są takie urocze! Widziałam jakiś czas temu przepiękny, cudowny naszyjnik z takich przezroczystych, niewierconych kuleczek jakiegoś kamienia naturalnego oplecionych ciemnym, cienkim drucikiem. Niesamowity był, kuleczki jakby się świeciły od najmniejszej ilości światła. Tylko, że kosztował... prawie 1000zł. Teraz jednak stwierdzam, że kiedyś sobie taki kupię. Albo zrobię, jeśli znajdę takie kamienie :D
To jest zwykła szklana kuleczka, tzw. marble ball, pewnie część z Was ma takie w domu, możliwe, że z takimi jakby kolorowymi listkami w środku. Ta jest z tych większych.
Mogłabym jej robić zdjęcia w nieskończoność, jest taka cudowna ♥ Jutro dołożę trochę, bo te były robione wieczorem i idealne nie są.
I zaczęłam marzyć o choince z takimi bombkami. Oczywiście choinka z drutu wiązałkowego... Czarny, poprzecierany na srebrno, wypolerowany drut i do tego takie przezroczyste bombeczki, w moich oczach coś cudownego!
Pozdrawiam cieplutko!
Magda
To jest zwykła szklana kuleczka, tzw. marble ball, pewnie część z Was ma takie w domu, możliwe, że z takimi jakby kolorowymi listkami w środku. Ta jest z tych większych.
Mogłabym jej robić zdjęcia w nieskończoność, jest taka cudowna ♥ Jutro dołożę trochę, bo te były robione wieczorem i idealne nie są.
I zaczęłam marzyć o choince z takimi bombkami. Oczywiście choinka z drutu wiązałkowego... Czarny, poprzecierany na srebrno, wypolerowany drut i do tego takie przezroczyste bombeczki, w moich oczach coś cudownego!
Pozdrawiam cieplutko!
Magda
piątek, 25 lipca 2014
Tęczowo mi!
Półtora tygodnia przerwy! Ale jestem leniem!
Nie będę się usprawiedliwiać jakoś nazbyt, ale powiem co się u mnie działo podczas tej nieobecności. Omińcie koniecznie, jeśli nie chcecie zanudzić się na śmierć!
W czwartek późno wieczorem wróciłam znad morza. W piątek, ups, nie zrobiłam prawie nic. W sobotę jak zwykle sprzątałam... A w niedzielę rano zanim się zakręciłam trzeba było iść do kościoła, a na 14 mieli do nas przyjść dziadek z babcią na grilla. Wtedy zaczęłam się kiepsko czuć, dostałam gorączki i tak się słaniałam cały dzień. A w poniedziałek miałam iść do pracy... Oczywiście obudziłam się z 39-stopniową gorączką i bólem głowy nie do wytrzymania. A że ja choruję rzadko, gorączkę miewam jeszcze rzadziej ( ostatnio może ze 2-3 lata temu? ) to cały dzień uczciwie leżałam i zdychałam, wszystko mnie bolało. Nie byłam w stanie ruszyć ręką po wodę, dlatego zrobiłam sobie wodopój na zasadzie kroplówki ;) Okazało się, że mogę mieć mononukleozę - mój brat cioteczny z dokładnie tymi samymi objawami był u lekarza. No to te wtorek rano jechaliśmy na pobranie krwi, uff, wynik ujemny u obojga. Poszłam nawet na wizytę, ale właściwie już się dobrze czułam, tylko gardło ciutkę bolało. Od środy pracuję i okazało się, że mam anginę, praktycznie nie mogę jeść...
Koniec mojej nudnej gadaniny, pokazuję dzisiaj materiał na naszyjnik, który możemy sobie zrobić jak chcemy, taki trochę modułowy. Te kółeczka to podkładki metalowe oplecione ciasno muliną.
Elementów mogę zrobić ile chcę i jakie chcę!
Pozdrowionka, zmykam do domu :)
Magda
PS. Mam wstawić parę zdjęć z wakacji na bloga, czy raczej dać sobie spokój?
Nie będę się usprawiedliwiać jakoś nazbyt, ale powiem co się u mnie działo podczas tej nieobecności. Omińcie koniecznie, jeśli nie chcecie zanudzić się na śmierć!
W czwartek późno wieczorem wróciłam znad morza. W piątek, ups, nie zrobiłam prawie nic. W sobotę jak zwykle sprzątałam... A w niedzielę rano zanim się zakręciłam trzeba było iść do kościoła, a na 14 mieli do nas przyjść dziadek z babcią na grilla. Wtedy zaczęłam się kiepsko czuć, dostałam gorączki i tak się słaniałam cały dzień. A w poniedziałek miałam iść do pracy... Oczywiście obudziłam się z 39-stopniową gorączką i bólem głowy nie do wytrzymania. A że ja choruję rzadko, gorączkę miewam jeszcze rzadziej ( ostatnio może ze 2-3 lata temu? ) to cały dzień uczciwie leżałam i zdychałam, wszystko mnie bolało. Nie byłam w stanie ruszyć ręką po wodę, dlatego zrobiłam sobie wodopój na zasadzie kroplówki ;) Okazało się, że mogę mieć mononukleozę - mój brat cioteczny z dokładnie tymi samymi objawami był u lekarza. No to te wtorek rano jechaliśmy na pobranie krwi, uff, wynik ujemny u obojga. Poszłam nawet na wizytę, ale właściwie już się dobrze czułam, tylko gardło ciutkę bolało. Od środy pracuję i okazało się, że mam anginę, praktycznie nie mogę jeść...
Koniec mojej nudnej gadaniny, pokazuję dzisiaj materiał na naszyjnik, który możemy sobie zrobić jak chcemy, taki trochę modułowy. Te kółeczka to podkładki metalowe oplecione ciasno muliną.
Elementów mogę zrobić ile chcę i jakie chcę!
Pozdrowionka, zmykam do domu :)
Magda
PS. Mam wstawić parę zdjęć z wakacji na bloga, czy raczej dać sobie spokój?
wtorek, 15 lipca 2014
Torba!
Wspominałam już kiedyś, że zdarza mi się coś uszyć?
To właśnie efekt mojej pracy: czarna torba z kieszenią wewnętrzną (w kropeczki), długimi uszami (przyszytymi tak, że chyba nigdy się nie oderwą) i namalowanym serduszkiem. Ma jeszcze takie coś na dole, jakby zaszyte prostopadle trójkąciki, które optycznie zwiększają jej objętość, nie mam pojęcia jak to się nazywa.
Tylko, że nie mam zdjęć! Musicie uwierzyć na słowo, że wygląd przyzwoicie. Zdjęcie robiłam o jakiejś dziwnej porze, strasznie się śpieszyłam, poza tym strasznie ciężko jest zrobić dobre zdjęcie torbie!
Do następnego posta (napisanego w domu mam nadzieję)!
Magda
To właśnie efekt mojej pracy: czarna torba z kieszenią wewnętrzną (w kropeczki), długimi uszami (przyszytymi tak, że chyba nigdy się nie oderwą) i namalowanym serduszkiem. Ma jeszcze takie coś na dole, jakby zaszyte prostopadle trójkąciki, które optycznie zwiększają jej objętość, nie mam pojęcia jak to się nazywa.
Do następnego posta (napisanego w domu mam nadzieję)!
Magda
niedziela, 13 lipca 2014
Braciszek
Ostatnia z bransoletek dla Francuzek. Z polskim napisem (wow!) i serduszkami. Nie mam pojęcia jaki jest powód takiego napisu ;)
A ja znowu pewnie gdzieś na plaży czy w morzu...
Magda
A ja znowu pewnie gdzieś na plaży czy w morzu...
Magda
piątek, 11 lipca 2014
Ogniwkowa vol. 2
Z cyklu: dla Francuzek. Tym razem zrobiłam ją w całości sama. Nowa to ta jaśniejsza, ciemniejsza jest moja.
A post taki automatyczny! Pewnie teraz siedzę sobie na plaży ;)'
Pozdrawiam!
Magda
środa, 9 lipca 2014
Powtórkowo: Udoskonalona szydełkowa
100 POST
Wróciłam do domu w sobotę - za kilka godzin znowu wyjeżdżam, tym razem nad morze, do Jastarni. Oj te wakacje! :P
Przez to ciągłe robienie czegoś i ogólne zmęczenie ostatnio nic biżuteryjnego nie robię. Kurczę, straszne, planowałam tak dużo. To co dzisiaj prezentuję to znowu nie moja robota, znowu bransoletkę robił kolega. Fajnie mieć takiego kolegę ;)
Pewnie zastanawiacie się dlaczego jest taka sama, jak poprzednia. Otóż jak wspominałam chyba, w czerwcu w Mińsku były 3 Francuzki, z którymi zdarzyło mi się parę razy porozmawiać, zaoferowałam im w którymś momencie zrobienie bransoletek, jedna moja im się spodobała. Podałam bloga, zaprosiłam. Dziewczyny obejrzały, zmieniły zdanie jakie chcą, a jednej z nich spodobała się właśnie ta bransoletka. Nie chciałam oddawać swojej, jest strasznie duża. Kolega zrobił drugą i wow, jaka różnica! Tamta była pierwsza, robiąc tą miał już trochę wprawy. Zupełnie inna jakość, zobaczcie sami!
Nie rozciąga się, układa cudownie. Dzięki Maciek!
Udanego dnia!
Magda
PS. Eugénie, Melina, Chloé - I miss you!
wtorek, 1 lipca 2014
Les ślimakos
Hejo!
Przepraaaszam, że posty ostatnio tak jakoś rzadko, właściwie bardzo rzadko, ale od tamtej środy dosłownie nie mam czasu, żeby wejść na bloga. Od soboty mieszkam u cioci w Mińsku i cały czas coś robię. Przyjechało do nas 13 zagranicznych wolontariuszy na całe wakacje, od wczoraj prowadzimy razem półkolonie dla dzieci.
Właściwie zaczęłam już mój projekt "każdegodniacośinnego", albo bardziej "każdegodniacośinnegopluszdjęciedlazapamiętania"ale nie mam możliwości wstawienia tych zdjęć, nie działa mi port USB.
A to są ślimaki, do kompletu z croissantami zrobione na wieczór francuski.
A może ktoś z Was wie, jak zrobić takie zakładki na blogu? Tak, żeby tam właśnie umieścić projekt?
Dziękuję i do następnego posta!
Magda
poniedziałek, 23 czerwca 2014
Jak zapakować wino?
Na wesele w moim przypadku. Miałam się specjalnie nie wysilać, bo przecież "nikt nie będzie zwracał uwagi". Ale nie, ja muszę mieć przecież co na bloga wstawić!
Gigantyczne napisy są okropne, robi się je o wiele trudniej niż takie bransoletkowe. Trzeba szukać czegoś, żeby okręcić kółko, mierzyć linijką, żeby było równo... A do tego moje ulubione "t" wystąpiło 2 razy!
Na końcu sesji opakowanie ewoluowało, ale zdjęcia ładnego nie poświadczysz ;(
Jest jeszcze bransoletka, którą robiłam mamie do kompletu złotej. Wyszła bardzo jubilersko, uważam. I ta zawieszka! Wybiłam napis, wypolerowałam ją i aż miło popatrzeć, jakby była naprawdę złota :3
Teraz czas na moje rozmyślania ;)
To moje ostatnie wakacje przed maturą i chciałabym je jakoś sensownie wykorzystać...Co powiedziałybyście na akcję w stylu "każdego dnia robimy coś innego (albo nowego)" i wrzucamy fotki na bloga/instagrama? Nie mówię oczywiście o rzeczach tylko biżuteryjnych, chodzi mi o to, żeby nie spędzić wakacji nie robiąc niczego...
Wiem, że wyjeżdżacie na wakacje, wiem, że część z Was będzie pracować. Ja pewnie też. Ale nie chodzi o jakieś wielkie rzeczy. Możemy na przykład jednego dnia zagrać w warcaby, innego zebrać bukiet kwiatów albo zagrać w klasy. Tak żeby zapamiętać, że coś się działo, że wakacje nie przeleciały niezauważenie.
Ktoś byłby chętny na przyłączenie się?
Magda
Gigantyczne napisy są okropne, robi się je o wiele trudniej niż takie bransoletkowe. Trzeba szukać czegoś, żeby okręcić kółko, mierzyć linijką, żeby było równo... A do tego moje ulubione "t" wystąpiło 2 razy!
Na końcu sesji opakowanie ewoluowało, ale zdjęcia ładnego nie poświadczysz ;(
Jest jeszcze bransoletka, którą robiłam mamie do kompletu złotej. Wyszła bardzo jubilersko, uważam. I ta zawieszka! Wybiłam napis, wypolerowałam ją i aż miło popatrzeć, jakby była naprawdę złota :3
Teraz czas na moje rozmyślania ;)
To moje ostatnie wakacje przed maturą i chciałabym je jakoś sensownie wykorzystać...Co powiedziałybyście na akcję w stylu "każdego dnia robimy coś innego (albo nowego)" i wrzucamy fotki na bloga/instagrama? Nie mówię oczywiście o rzeczach tylko biżuteryjnych, chodzi mi o to, żeby nie spędzić wakacji nie robiąc niczego...
Wiem, że wyjeżdżacie na wakacje, wiem, że część z Was będzie pracować. Ja pewnie też. Ale nie chodzi o jakieś wielkie rzeczy. Możemy na przykład jednego dnia zagrać w warcaby, innego zebrać bukiet kwiatów albo zagrać w klasy. Tak żeby zapamiętać, że coś się działo, że wakacje nie przeleciały niezauważenie.
Ktoś byłby chętny na przyłączenie się?
Magda
środa, 18 czerwca 2014
Les Croissants
Uff, egzaminy zdane, oceny powystawiane, można powiedzieć, że już prawie wakacje. Oprócz biologii, której będę pewnie miała tak około 8 lekcji przynajmniej (w planie są 2, ale jeśli zajdzie potrzeba przychodzimy jeszcze w piątek przed zakończeniem roku, pani się poświęci) to właściwie nic.
Co do dzisiejszego posta... Croissanty robiłam jako małe, kojarzące się z Francją nagrody w quizie na spotkaniu organizowanym przez 3 Francuzki, które przez cały czerwiec są w Mińsku. Na pierwszym zdjęciu są już wypieczone, dodatkowo "popastelowane" i polakierowane, a na drugim tylko potraktowane pastelami.
Jestem z nich naprawdę dumna, zwłaszcza ostatnie powychodziły ślicznie. Polubiłam robienie croissantów ;)
Magda
sobota, 14 czerwca 2014
Trochę folkloru nie zaszkodzi
Bransoletka, chyba jedyna sensowna, która pozostała z reszty. Zauważyłam kiedyś u jakiejś pani taki naszyjnik z dużymi koralikami poprzewiązywanymi supełkami. Następnego dnia miałam już poszyte przez babcię ruloniki i kupione kuleczki. Tylko że supełki wyglądały bardzo masywnie, więc zrezygnowałam z nich, każdą kulkę unieruchomiłam nitką. Dużo więcej roboty, ale moim zdaniem efekt jest lepszy.
A przy okazji uczenia się na egzaminy wchodzę od kilku dni na bloga Francuski z pasją, jest świetny! Nie ukrywam, że kolor różowy znacznie poprawia moją przyswajalność słówek ;)
Miłej niedzieli!
Magda
środa, 11 czerwca 2014
Z ogniwek, bez zapięcia
Bo nie mam zapięcia w takim kolorze ;)
Zrobiłam za dużą bransoletkę i przewlekłam przez nią cienką, rozciągliwą żyłkę.
Jest taka wygodna, nie mam już problemów z proszeniem kogoś o pomoc w zapinaniu, polecam sposób!
Magda
PS. Post taki krótki dla równowagi z wczorajszym ;)
wtorek, 10 czerwca 2014
Selfie? + LBA
Zacznijmy od kolczyków, powstały w czasie tego szału na papierowe. Różnią się od reszty właściwie tylko sposobem nakładania lakieru, tzn. na wszystkich robiłam to pędzelkiem, a tu gąbeczką, dało to taki fajny, matowy efekt i milutką fakturę ;)
Jak już pisałam, dostałam nominację do Liebster Blog Award. Drugi raz, ale dopiero teraz uznałam, że ok, jak mam już 20 obserwatorów (dzisiaj jeden nowy, dzięki!) to może jest to cokolwiek warte.
Ale nie będę nominować blogów, bo, no cóż, okazało się, że te kilka, które chciałabym, ktoś już nominował. Swoją drogą LBA to taki trochę łańcuszek, ale co tam, raz mogę wziąć udział.
Nominowała mnie Puchacz, z bloga Sowia Galeria. Dostałam takie pytania:
1. Dlaczego zdecydowałaś się na prowadzenie bloga?
Powodów było naprawdę sporo, teraz chyba nie dam rady wszystkich przytoczyć. Chciałam pokazać światu (ta, światu, jasne) co robię, ale też podoba mi się idea prowadzenia bloga, czyni mnie to może odrobinę "nieśmiertelną" (takie tam, Kochanowski). Przy okazji ćwiczę pisanie krótkich wypowiedzi, wierzcie czy nie, ale łatwiej przychodzi mi teraz napisanie czegoś, nawet pisanie postów nie jest już aż tak uciążliwe. No i widzę swoje postępy :3
2. Co chciałabyś osiągnąć?
Oj dużo rzeczy, ale rozumiem, że to w związku z biżuterią i blogiem. Chciałabym zacząć sprzedawać swoje wyroby.
3. Czy jest jakas technika rękodzieła, której nie lubisz? Dlaczego?
Nie lubię = nie umiem? Jak tak to szydełko i druty, dla mnie nie do opanowania. A jeśli chodzi o nielubienie w sensie niepodobania, to chyba nie mam takiej techniki, wszystko jest w jakimś stopniu interesujące.
4. Jestem dumna z...
Z siebie jestem całkiem dumna, a co! Może nie z tego, jak wyglądam, może nie z moich kiepskich zdolności organizacyjnych i kompletnej nieznajomości sztuki, ale ogólnie nie czuję się jakoś źle ze sobą. Mogłabym być mniej leniwa, bo w tej chwili uczę się chyba jeszcze mniej niż we wczesnej podstawówce, nie wiem jakim cudem mam nadal takie dobre oceny. Jestem dumna, z tego, co robię i bardzo się cieszę, że podoba się to też innym. Lubię także mój głos, choć jest strasznie wysoki (ekhm, ostatnio dostałam zakaz śpiewania na apelu, bo inni nie wyciągali i brzmieliśmy... no kiepsko).
5. Wykonuję rzeczy handmade, ponieważ...
Umiem, lubię, czasami szkoda mi kasy na kupowanie rzeczy, które jestem w stanie zrobić sama. Poza tym rzeczy handmade są wyjątkowe, a noszenie czegoś własnej roboty jest bardzo przyjemne ;)
6. Kogo byś zabrała na bezludną wyspę, jeśli mogłabyś zabrać tylko jedną osobę?
Nie mam zbyt wielu znajomych, już taka jestem. Na bezludną wyspę zabrałabym którąś z przyjaciółek, ciężko mi zdecydować.
7. Mój ulubiony kolor to...
Kilka lat temu powiedziałabym, że definitywnie niebieski. Ale teraz lubię wszystkie, chociaż spokojne odcienie niebieskiego i pudrowy róż ustawiają się najwyżej w klasyfikacji.
8. Chciałabym...
Czego to ja bym nie chciała... Najbardziej chciałabym wiedzieć, co zrobić ze swoim życiem. Chciałabym mieć fajnego męża (:3), jakieś dzieci, słodki domek, na którym koniecznie będzie wisiały takie chorągiewki (bunting), marzę o płotku wyglądającym jak kredki. Chciałabym przez całe życie mieć pasje. I oczywiście, chciałabym żyć długo i szczęśliwie ♥
9. Najbardziej na świecie nie lubię...
Nie wiem czy najbardziej na świecie, ale nienawidzę alkoholu. Fu, jak można to pić! Zdecydowanie wolę inne rzeczy. Już nie mówię o piwie, bo to jest chyba najgorsze, ale ostatnio mojej siostrzyczce kochanej mama dała spróbować wina i mi też chciała, ale mnie aż odrzuca, nie jestem w stanie, i to niby dla przyjemności? Dla celów zdrowotnych... no dobra, zrozumiem, nawet kiedyś miałam chyba takie lekarstwo. Ale to lekarstwo, trzeba przeboleć.
Troszkę głupio się czuję w towarzystwie moich rówieśników, którzy strasznie się tym podniecają, a czasami nawet się podśmiewają ze mnie, że nie piję, to bardzo przykre, uwierzcie. Ale to moja decyzja i jej nie zmienię, nie będę się do niczego zmuszać, jeśli mam mieć znajomych, którzy każą mi to robić, to wolę nie mieć ich wcale.
Chwila, ja właściwie nie mam znajomych. Ups.
10. Moje ulubione zwierzę to:
Nie przepadam za zwierzętami, ale mogę tutaj zaznaczyć, że uwielbiam cykl rozwojowy Chełbi modrej ;)
11. Śmieszna historia z mojego życia:
Jest u mnie w kościele taka jedna babcia, mówiąca 2 sekundy przed księdzem, śpiewająca tak głośno i bez rytmu, że wrażenia słuchowe zwłaszcza osób stojących nieszczęśliwie blisko niej nie są zbyt przyjemne. Kiedyś stanęłam obok, zupełnie przypadkowo i ją przekrzyczałam, a właściwie "prześpiewałam", mam dość donośny głos, choć może nie wyglądam. Jest stworzony do kościółkowych melodii, wychodzą mi całkiem dobrze, ale wtedy musiałam naprawdę się postarać. Pani zerkała na mnie co jakieś 10s (f=0,1Hz), a ja pękałam ze śmiechu, na szczęście były to czasy grzywki zakrywającej całą lewą część twarzy ;) Babcia uścisnęła mi mocno dłoń, a po komunii przeszła na drugi koniec kościoła, żeby tam było ją chociaż słychać.
Ostatnio, jakoś w okolicach Wielkanocy, powtórzyłam swój wyczyn. Dopiero po komunii udało mi się stanąć bezpośrednio obok niej, tym razem byłam na wysokich obcasach i też nie musiałam znosić ciągłego zerkania w moją stronę, ale mój tata stał w linii prostej i twierdził, że pani patrzyła się na mnie co chwila, aż w końcu wcale przestała śpiewać.
No, i tak żeby kompletnie się pogrążyć, lubię naśladować śpiew pań z najstarszego chóru, myślę, że mogłabym tam śpiewać. Teraz śpiewam w chórze średnim wiekowo, jest suuuper!
Dobra, koniec. Gratuluję, jeśli wytrwaliście ;D
Dzięki, że jesteście ze mną.
Magda
Powodów było naprawdę sporo, teraz chyba nie dam rady wszystkich przytoczyć. Chciałam pokazać światu (ta, światu, jasne) co robię, ale też podoba mi się idea prowadzenia bloga, czyni mnie to może odrobinę "nieśmiertelną" (takie tam, Kochanowski). Przy okazji ćwiczę pisanie krótkich wypowiedzi, wierzcie czy nie, ale łatwiej przychodzi mi teraz napisanie czegoś, nawet pisanie postów nie jest już aż tak uciążliwe. No i widzę swoje postępy :3
2. Co chciałabyś osiągnąć?
Oj dużo rzeczy, ale rozumiem, że to w związku z biżuterią i blogiem. Chciałabym zacząć sprzedawać swoje wyroby.
3. Czy jest jakas technika rękodzieła, której nie lubisz? Dlaczego?
Nie lubię = nie umiem? Jak tak to szydełko i druty, dla mnie nie do opanowania. A jeśli chodzi o nielubienie w sensie niepodobania, to chyba nie mam takiej techniki, wszystko jest w jakimś stopniu interesujące.
4. Jestem dumna z...
Z siebie jestem całkiem dumna, a co! Może nie z tego, jak wyglądam, może nie z moich kiepskich zdolności organizacyjnych i kompletnej nieznajomości sztuki, ale ogólnie nie czuję się jakoś źle ze sobą. Mogłabym być mniej leniwa, bo w tej chwili uczę się chyba jeszcze mniej niż we wczesnej podstawówce, nie wiem jakim cudem mam nadal takie dobre oceny. Jestem dumna, z tego, co robię i bardzo się cieszę, że podoba się to też innym. Lubię także mój głos, choć jest strasznie wysoki (ekhm, ostatnio dostałam zakaz śpiewania na apelu, bo inni nie wyciągali i brzmieliśmy... no kiepsko).
5. Wykonuję rzeczy handmade, ponieważ...
Umiem, lubię, czasami szkoda mi kasy na kupowanie rzeczy, które jestem w stanie zrobić sama. Poza tym rzeczy handmade są wyjątkowe, a noszenie czegoś własnej roboty jest bardzo przyjemne ;)
6. Kogo byś zabrała na bezludną wyspę, jeśli mogłabyś zabrać tylko jedną osobę?
Nie mam zbyt wielu znajomych, już taka jestem. Na bezludną wyspę zabrałabym którąś z przyjaciółek, ciężko mi zdecydować.
7. Mój ulubiony kolor to...
Kilka lat temu powiedziałabym, że definitywnie niebieski. Ale teraz lubię wszystkie, chociaż spokojne odcienie niebieskiego i pudrowy róż ustawiają się najwyżej w klasyfikacji.
8. Chciałabym...
Czego to ja bym nie chciała... Najbardziej chciałabym wiedzieć, co zrobić ze swoim życiem. Chciałabym mieć fajnego męża (:3), jakieś dzieci, słodki domek, na którym koniecznie będzie wisiały takie chorągiewki (bunting), marzę o płotku wyglądającym jak kredki. Chciałabym przez całe życie mieć pasje. I oczywiście, chciałabym żyć długo i szczęśliwie ♥
9. Najbardziej na świecie nie lubię...
Nie wiem czy najbardziej na świecie, ale nienawidzę alkoholu. Fu, jak można to pić! Zdecydowanie wolę inne rzeczy. Już nie mówię o piwie, bo to jest chyba najgorsze, ale ostatnio mojej siostrzyczce kochanej mama dała spróbować wina i mi też chciała, ale mnie aż odrzuca, nie jestem w stanie, i to niby dla przyjemności? Dla celów zdrowotnych... no dobra, zrozumiem, nawet kiedyś miałam chyba takie lekarstwo. Ale to lekarstwo, trzeba przeboleć.
Troszkę głupio się czuję w towarzystwie moich rówieśników, którzy strasznie się tym podniecają, a czasami nawet się podśmiewają ze mnie, że nie piję, to bardzo przykre, uwierzcie. Ale to moja decyzja i jej nie zmienię, nie będę się do niczego zmuszać, jeśli mam mieć znajomych, którzy każą mi to robić, to wolę nie mieć ich wcale.
Chwila, ja właściwie nie mam znajomych. Ups.
10. Moje ulubione zwierzę to:
Nie przepadam za zwierzętami, ale mogę tutaj zaznaczyć, że uwielbiam cykl rozwojowy Chełbi modrej ;)
11. Śmieszna historia z mojego życia:
Jest u mnie w kościele taka jedna babcia, mówiąca 2 sekundy przed księdzem, śpiewająca tak głośno i bez rytmu, że wrażenia słuchowe zwłaszcza osób stojących nieszczęśliwie blisko niej nie są zbyt przyjemne. Kiedyś stanęłam obok, zupełnie przypadkowo i ją przekrzyczałam, a właściwie "prześpiewałam", mam dość donośny głos, choć może nie wyglądam. Jest stworzony do kościółkowych melodii, wychodzą mi całkiem dobrze, ale wtedy musiałam naprawdę się postarać. Pani zerkała na mnie co jakieś 10s (f=0,1Hz), a ja pękałam ze śmiechu, na szczęście były to czasy grzywki zakrywającej całą lewą część twarzy ;) Babcia uścisnęła mi mocno dłoń, a po komunii przeszła na drugi koniec kościoła, żeby tam było ją chociaż słychać.
Ostatnio, jakoś w okolicach Wielkanocy, powtórzyłam swój wyczyn. Dopiero po komunii udało mi się stanąć bezpośrednio obok niej, tym razem byłam na wysokich obcasach i też nie musiałam znosić ciągłego zerkania w moją stronę, ale mój tata stał w linii prostej i twierdził, że pani patrzyła się na mnie co chwila, aż w końcu wcale przestała śpiewać.
No, i tak żeby kompletnie się pogrążyć, lubię naśladować śpiew pań z najstarszego chóru, myślę, że mogłabym tam śpiewać. Teraz śpiewam w chórze średnim wiekowo, jest suuuper!
Dobra, koniec. Gratuluję, jeśli wytrwaliście ;D
Dzięki, że jesteście ze mną.
Magda
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Les bagues perles
Ostatnio wróciłam do noszenia pierścionków po kilka na raz, modułowo. Od dawna marzyło mi się takie delikatne, malutkie serduszko na obrączce, co prawda myślałam bardziej o metalowym, ale na to przyjdzie jeszcze czas :)
A przy okazji zamawiania FIMO, zauważyłam kolor perłowy. Kupiłam, a jakże. Przed wypieczeniem jest śliczny, idealnie biały, jednocześnie jakby ze świecącymi drobinkami. A po wypieczeniu... Troszkę żółknie (nie aż tak, jak na zdjęciu) i ma taką nieregularną strukturę, kolor wygląda, jakby był w trakcie mieszania. Ale nie żałuję zakupu, mimo, że nie przypomina jakoś bardzo perły .
Próbowałam też robić pierścionki z małych, skórzanych kółeczek, ale się wcale nie trzymają metalu -,-
A jak się Wam podoba mój sposób fotografowania pierścionków? Mam nadzieję, że nie jest źle, innych pomysłów brak.
Magda
PS. Jeszcze 100 stron "Wesela"!
A przy okazji zamawiania FIMO, zauważyłam kolor perłowy. Kupiłam, a jakże. Przed wypieczeniem jest śliczny, idealnie biały, jednocześnie jakby ze świecącymi drobinkami. A po wypieczeniu... Troszkę żółknie (nie aż tak, jak na zdjęciu) i ma taką nieregularną strukturę, kolor wygląda, jakby był w trakcie mieszania. Ale nie żałuję zakupu, mimo, że nie przypomina jakoś bardzo perły .
Próbowałam też robić pierścionki z małych, skórzanych kółeczek, ale się wcale nie trzymają metalu -,-
A jak się Wam podoba mój sposób fotografowania pierścionków? Mam nadzieję, że nie jest źle, innych pomysłów brak.
Magda
PS. Jeszcze 100 stron "Wesela"!
Subskrybuj:
Posty (Atom)