Ależ dzisiaj zrobiłam sesję! Ponad godzinę siedziałam na dworze i robiłam zdjęcia zaległym pracom. Później jeszcze ze dwie godzinki obrabiania i mam prawie 30 zapasowych zdjęć, wow!
Buty, które będą tematem tego posta, pomalowałam kilka dni temu specjalnymi farbami akrylowymi do tkanin. Moja młodsza (ta starsza) siostra znalazła je kilka dni temu, brudnawe, wyblakłe, na strychu. Ja wyczuwając możliwość wypróbowania farb już się z tą młodszą młodszą umówiłam, że namalujemy na nich koty. A jak jej się coś spodoba, nie ma odwrotu. Koty powstały i mają się dobrze ;)
Wstawię jeszcze zdjęcie "prawie przed", zapomniałam zrobić jak jeszcze oba nie były pomalowane ;)
Zosi się podobają, a to dla mnie największa nagroda :D
A temu pierwszemu chyba powiększę trochę oczy...
Pozdrawiam!
Magda